Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kult. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kult. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 marca 2012

Wódka

Wódka

Wykonawca : Kult
Zbudowali fabryki, opracowali maszyny a d E
Produkuja wódkę, tak dużo(x7) wódki a E
      Bo im tylko o to chodzi, abys sam sobie szkodził
      Abyś sam nie mógł myśleć, abyś sam nie mógł chodzić
Ustawili kominy, zbudowali drabiny 
To już wszystko pracuje, pracuje i truje

Jeszce dymią kominy, produkuja spaliny
Produkują wódkę tak dużo(x7) wódki
     Bo im tylko....

poniedziałek, 26 marca 2012

Marność

Marność

Wykonawca : Kult
Kto ci zapłaci za te lata utracone? A D A cis
Kto cię nagrodzi za to, że brałeś jego stronę?
Życie jak potok płynie i tamto już nie wróci
A mocą swoich rąk potoku nie zawrócisz

Ref:
   Kto cię oszukał? h fis
   Kto wykorzystał?
   Nie wiem dlaczego
   śmiejesz się z tego...

To słońce i te drzewa nie naszych rąk są dziełem
Zanim my tu przyszliśmy, to one już tu były
Jakbyś nie starał się, nie ściągniesz słońca z nieba
A tych co mówią inaczej, uwierz, słuchać nie trzeba

   Kto cię oszukał?
   Kto wykorzystał?
   Już wiem dlaczego
   śmiejesz się z tego...

piątek, 23 marca 2012

Czarne słońca

Czarne słońca

Wykonawca : Kult
Kończy się tydzień nie ma nadziei h
że następny coś jeszcze zmieni fis
złość jest nie dobra gdy z tobą stoję e
gdy ciebie widzę gdy ciebie czuję cis
kończy się rok i słuchaj słowa 
by zacząć to wszystko od nowa
obejrzyj to sobie 
sam sobie odpowiedz
Sam sobie odpowiedz

I czy tego chcesz czy o to chodzi
bym w złości tu przychodził
porównaj to z resztą 
wybierz wartość największą
ja chciałbym zobaczyć to wszystko raz jeszcze 
raz jeszcze to wszystko zobaczyć ja chciałbym
porównaj to z resztą 
wybierz drogę najlepszą

Jak to jest gdy ty wchodzisz w moją głowę 
co tutaj jest typowe z tobą jest od nowa
porównaj to z nami 
czarnych słońc milionami
czy warto jest czy warto to wszystko 
by czynić upadek
porównaj to z resztą 
wybierz drogę najlepszą

A w mojej głowie słońc milionami karuzela nocy śni
na niej jesteśmy sami ja i ty...

czwartek, 15 marca 2012

Ty albo żadna

Ty albo żadna

Wykonawca : Kult
Co tu kryć. Kocham Cię szalenie. d
Twoim być jesteś mym marzeniem. g
Cudne oczy Twe dziwnie męczą mnie d A
I na jawie i we śnie.
Ah, wiesz, że mnie stale kusisz.
Mów co chcesz, moją zostać musisz.
Serce skradłaś mi, pełzną w smutku dni.
Więc otwarcie mówię Ci:

Ref. 
   Twój los na jedną stawiam kartę. g d
   Ty albo żadna. Ty albo żadna. A d
   Tak musi być, bo serce mam uparte.
   Ty albo żadna. Ty albo nikt.

Choć może to Twych uczuć nie jest warte, C F
Że pragnę Cię i to mój spokój tli. E A
Twój los na jedną stawiam kartę.
Ty albo żadna. Ty albo nikt.

Samotni ludzie

Samotni ludzie

Autor: Stanisław StaszewskiWykonawca : Kult
Samotni ludzie z samotnych miast, w samotnej muszli świat. d A d A
W samotnym śniegu został ślad; samotnie witam was. g d E A
Ten blady krążek to moja twarz, ten z kleksem krwawym – Ty.
Dziewczyną jesteś, więc usta masz, usta koloru krwi.

Ref. 
   Zgaśnie blask oczu Twych gdy wstanie dzień. d A
   Świat za szybą przysiądzie jak szary ptak. d
   Nie mów nic, przytul się, wstrzymaj czas, wszystko zmień. D7 g C

   Zapomnienie jak zmierzch niech zatopi nas znów. F A
   Wódki mgła wokół głów pełznie jak duch.
   Jaki zły, jaki pusty jest cały świat.
   Nie mów nic, przytul się, wtóru serc dziwna moc

Wstrzyma czas, niechaj trwa pijana noc. d A d
Dziewczyny szare, płaskie jak filc słuchają pustych słów.
Poprzez tysiące mroźnych mil srebrzy im piersi nów.
A jak majowy dzwon na dnie gdy zatopiony w drzwi,
Tak w piersiach serca tłuką się, serca koloru krwi.

środa, 14 marca 2012

Nie dorosłem do swych lat

Nie dorosłem do swych lat

Wykonawca : Kult
Nie dorosłem do swych lat. Masz mnie za nic – dobrześ zgadł. e H e
Jak tak można? – pytam was – Tyle lat marnować czas.
Nauczyłem w życiu się paru rzeczy – wszystkich źle. e a e
Ale moją dróżką idź, gdy się już nie daje żyć. H e

Ref. 
   La, la, la, la – wszystko prostsze, gdy się śpiewa i gra. e H
   La, la, la, la –gdy po szklance koniak spływa jak łza. H e

Gdy toczy noc wszystkich godzin ciemnych zdrady i zła. E a
A w sercu już zamiast krwi tylko popioły i kurz, tylko popioły i kurz. d H

Ref. 
   La, la, la, la – wszystko prostsze, gdy się śpiewa i gra.
   La, la, la, la –gdy po szklance koniak spływa jak łza. 
   Gdy toczy noc wszystkich godzin ciemnych zdrady i zło.
   I kiedy dłoń ściska szkło, w którym przez płyn błyska dno. H e

Inni zawsze wiedzą co. Jak, dlaczego, gdzie i kto?
Komu wziąć, a komu dać. A ja nigdy, kurwa mać.
A już nie daj Boże gdy jakaś się spodoba mi.
Zamiast brać bez zbędnych słów plączę i się kończę znów.

Ref. 
   La, la, la, la – wszystko prostsze, gdy się śpiewa i gra.
   La, la, la, la – cóż, że wszyscy mądrzejsi niż ja.
   Mieć co się chce można tylko kiedy przegra się grę.
   A w sercu już zamiast krwi tylko popioły i kurz, tylko popioły i kurz.
   La, la, la, la – wszystko prostsze, gdy Ciebie się ma.
   La, la, la, la – po kieliszku koniak płynie jak łza.
   Utopi noc naszych godzin zimnych zdrady i zło.
   Bądź ze mną, bo w mgle lat zginie nam „la, la” – słuchaj to.

Królowa życia

Królowa życia

Wykonawca : Kult
Niebieskie dżinsy i słomiane kapelusze g a
Wodospad słońca, chmur poduchy, złoto pól
Codziennie plecak pełen całkiem nowych wzruszeń g d
Królowa życia i król E a

Na taflach jezior trzepotanie białych żagli a
Śnieg zimą w górach, latem lepsza morska sól
Czy dzień, czy noc nic prócz pragnień ich nie nagli d
Królowa życia i król

Dla zdrowia czasem splen, patykiem pisanych win G
Odtrącaj szyjkę i – "skool" a E
Królowa życia Królowa życia, Królowa życia i Król

Zwycięstwa pierwsze i przegranych pierwsza gorycz
Motanie spraw jak rajdy bilardowych kul
Coraz mądrzejsze życia podłapują wzory
Królowa życia i król

Tych najtrudniejszych w życiu rozmów ostre słowa
"Jakoś to załatw" ... "Dla higieny weźmy ślub" ...
Choć trochę głupio było, trudno dopasować
Królowa życia i trup

Na szczęście brak pamięci
Jakoś tam trzeba kręcić
Po prostu we mnie się wtul

Pofartowało się zupełnie niesłychanie
Gablota mota na opony wstęgę szos
I skórą kurtek świecą w środku jak Marsjanie
Królowa życia i boss

Jak człowiek wygra to dopiero ma coś z życia
Naprawdę czuję jak wiruje w żyłach krew
Układy takie, że no wprost nie do odbicia
Królowa życia i szef

To już na pewno góra
I farty i kultura
Nigdy nie wypadną z ról

A potem taki czas, że wszystko jest już śliczne
I coraz mniej co dzień zwyczajnych spraw, cest brulle
Więc admiruję cię, bo takie romantyczne
Królowa życia i król

Coraz mniej jawy, coraz więcej alkoholi
Oh, Barleycorn, powieki oczom duszy stul
Oboje wiemy, jak samotność nocą boli
Królowa życia i król

Wódeczka raz, bo świta
Pod czaszką kac zazgrzyta
Wszystko załatwi ten ból

Jeśli zechcesz odejść - odejdź

Jeśli zechcesz odejść - odejdź

Wykonawca : Kult
Znowu dom pusty dziś nocą, cisza aż grzmi. c G
Świec płomienie próżno się złocą, nie skrzypną drzwi.

Milczeć będzie moja gitara, słychać będzie bicie zegara. f C
Ja rozumieć wszystko się staram, mówiłem Ci.

Ref. 
   Jeśli zechcesz odejść – odejdź. Jeśli zechcesz wróć. c G

Nic się przecież nie zmieni przez te dni. c
Wciąż tak samo serca będzie czas tęsknotą truć.
Świat jak był zostanie zły.

Choć to dziś żar rąk splecionych czuje każdy nerw. Gis c
Choć w pamięci pięknych wspomnień moc.
Nie umkniemy samotności co nas żre jak czerw,

Odkąd spadła na nas w tamtą noc. D G

Ref. 
   Jeśli zechcesz wrócić, wracaj. Jeśli odejść – idź.
   To nie ważne z kim i wszystko jedno gdzie.
   Już na zawsze tamto będzie w sercach nam się tlić,
   Jak neonowy szyld: "Gdzie jesteś ?".

Gwiazda szeryfa

Gwiazda szeryfa

Wykonawca : Kult
Zabłysła gwiazda, szeryfa znak. h Fis
W zaroślach szmer–to banda zbirów czai się tak
Źrenicą czarną patrzą w siebie lufy dwie.
Papierowe miasto pali się.

U wrót czterema kopytami zarył się koń.
Zrobił kulkę Bill gdy Bessie śmiała się doń.
Ten western przecież dobrze z życia każdy zna.
Gdy szczęście blisko, to zza węgła pada strzał.

Ref. 
   Szeryf, szeryf – o le, le, le. Do olster sięgnij i pokonaj moce złe.
   Bo dobro trwalsze jest od skał,
   A wszystko zło przepada gdy Twój zagrzmi strzał.

Do świtu jeszcze wiele godzin, wiele snów.
A w domu tyle niepotrzebnych drętwych mów.
Przyzywa zimnym blaskiem neonowych łun.
Na rogu ofiar i obrońców „BAR SALOON”.

To banda pije, wszak ich dobrze znasz.
Patrz, lak fałszywie się uśmiecha każda twarz.
Tym razem z nimi brzęknij w szkło czekając na szeryfa co wypleni zło.

Ref. 
   Gdzie jesteś szeryf, gdzie, gdzie, gdzie?
   Nie pozwól nam do końca rozczarować się.
   To przecież dobro trwalsze miało być od zła.
   A nocy mrok miał krócej trwać od świateł dnia.
   Szeryfów nie ma, nie, nie, nie.
   Nie zagrzmią złote kolty, banda naprzód prze.
   Cierpliwa kropla drąży skały złom.
   Tornado wyje ciemną nocą, chwieje się dom.

Kup bilet i na western spiesz.
Gdy się nie cieszysz życiem, to się śmiercią ciesz.
A kiedy błysną światła, zmilknie kamer szum.
Spójrz na ulicę – to szeryfów stąpa tłum.

Obejmij dłonią kolbę, palcem zmacaj spust.
Bądź czujny i nic nie mów, ani pary z ust.
Choć nawet zegar dziejów bije smutny ton,
To Twoje serce prawdę mówi, a nie on.

Ref. 
   O! szeryf, szeryf, trzymaj się!
   Tak bardzo dobrze nie jest, ale nie jest źle.
   Pamiętaj, bez zbytecznych słów:„Dopóki żyjesz, możesz walić z obu luf”.

Gaz na ulicach

Gaz na ulicach

Wykonawca : Kult
Gaz, gaz, gaz, gaz, gaz, gaz, gaz na ulicach. a D E /x4
Widziałem na ulicy gaz, gaz, gaz, gaz na ulicach. /x2
Na ulicach Babilonu gaz, gaz, gaz, gaz na ulicach. /x2
Gaz, gaz, gaz, gaz, gaz, gaz, gaz na ulicach. /x4
Uwaga, na ulicy gaz, gaz, gaz, gaz na ulicy. /x2

A gdy będę umierał

A gdy będę umierał

Wykonawca : Kult
A gdy będę umierał /x3, to nie przyjdzie generał. e a e
Ziewnie z cicha dyrektor, bo umiera byle kto. H e H e

Serce pluśnie w staw ciszy. Doktor papier podpisze.
Szakal z hieną z kantorka złożą rzeczy do worka.

Żona przyjdzie w welonie. Masz przepustkę Charonie.
Złoty rąbek zostawić, piórko z głową poprawić.

A gdy będę chowany, syn zapłacze pijany,
Zdepcze szarfy dostojne. Potem pójdzie na wojnę.

Na cmentarzu pod murem słońce zajdzie za chmurę.
Drobny deszczyk pokropi, pamięć moją zatopi.

A na stypie z bigosem strasznym krzyknie ktoś głosem.
Wyjdziesz patrzeć kto woła, znajdziesz ciszę dokoła.

niedziela, 11 marca 2012

Śmierć poety

Śmierć poety

Wykonawca : Kult
Nie pomogły zastrzyki, recenzje i pomniki e F e F
ni kwaśne mleko: Przyszedł szarlatan - szuja, a e H
obejżał go, pobujał: - Dementia praecox. e H e F

Toż radość była w domu, nareszcie koniec sromu,
skończony kłopot! Dozorca śmiał się setnie:
- Zaraz mu nitkę przetnie panna Atropos.

Żona klaskała w dłonie: - Ach, przecie nadszedł koniec
pijackich orgii. Bólów miała niemało,
nareszcie twoje ciało wezma do morgi.

Wszyscy stanęli kołem z czołem bardzo wesołem:
Prasa, kuzyni; i szacowne to grono
orzekło unisono: - Dobrze tak świni!

Po co dziewki uwodził, noca domy nachodził,
sen rwać dzieciątek; i po co "Pod Zegarem"
lał w brzucho wino stare świątek i piątek?

Zna go dobrze Warszawa: Pożyczał - nie oddawał,
nasienie dranskie; a "poetyczne dale"
to były te skandale w "Małej Ziemiańskiej".

Dobrze ci, stary draniu, za grzechy nad otchłania
inferna zwisasz. Najprzód gwiazdy i róże,
potem stołek w cenzurze - sprzedajny pisarz!

Tak to nadobne grono radziło unisono
w śmiertelnej sali. A ze lico miał bladsze,
orzekli: - Pewnie nadszedł koniec kanalii.

Zapachniały zefiry, brzekły potrójne liny,

Polska

Polska

Wykonawca : Kult
Poranne zorze, poranne zorze a
Gdy idę w Sopocie nad morzem
Po plaży brudno-piaskowej G
Baltyk śmierdzi ropą naftową a

Poranne chodniki
Gdy idę nie rozmawiam z nikim
Jak jest w niedziele nad ranem
Po sobotnich balach chodniki zarzygane

Ref:
   Polska, mieszkam w Polsce
   Mieszkam w Polsce, mieszkam tu, tu, tu...

Koncerty popołudniowe
Pełne bezmózgów w służbie porządkowej
Patrzą wokoło, bo swędzą ich ręce
Kochają bić coraz więcej i więcej

Znowu wieczorne przygody
Gdy wchodzę na kamienne schody
Zaczepią mnie pijanych meneli wielu
Jutro spotkają się w kościele

Nocne sklepy z mlekiem
I patrzę co się dzieje pod sklepem
Tłum przystawia komuś do twarzy pięści
Zadają dla niego kary śmierci

Znowu poranne pociągi
Ja stoję i patrzę na marmurowe dziwolągi
Czy byłeś kiedyś u nas na dworcu w nocy
Jest tak brudno i brzydko, że pękają oczy

wtorek, 28 lutego 2012

Sztos

Sztos

Wykonawca : Kazik
Podaj mi dłoń, podaj mi rękę d g
Chcę znów pojechać na drugą czasu pętlę       
Jeszcze raz przeżyć to, co się przeżyło        
Choć wszystkim wokół lat już przybyło       

Trzeba być gorszym, by potem stać się lepszym d g
Trzeba być głupim, by móc stać się mądrzejszym   
Można i jawnie, i można kochać skrycie        
Na szalę rzuciliśmy dzisiaj swoje życie A B

By czuć upadek, z wysoka spaść trzeba d g
Być na dnie, by móc sięgnąć nieba                                   
Tu nie ma sensu na czworo dzielić włos                        
Na sztos rzuciliśmy swój życia los, na sztos A B

Pierw trzeba odejść, aby móc powrócić
Trzeba nic nie mieć, by chcieć swój (...)
Kto raz nie szukał, kto raz choć był uczciwy
Na sztos rzuciliśmy swój życia los, ludzie żywi
Podaj mi rękę, opowiem ci piosenkę
Chcę kochać ciebie z każdym dniem więcej
Na sztos rzuciłem dla ciebie życia los
Na sztos rzuciliśmy swój życia los, na sztos

Psalm 151

Psalm 151

Wykonawca : Kult
Zupełnie nie wiem, co się tutaj dzieje A
Gdy widzę to wszystko, niemalże truchleję
Ten świat już pędzi tak szybko
A ja szaleństwa jestem blisko

Ale czuję Twoją opiekę d A
Pozwala mi, bym jakoś szedł przez życie swoje
Bo gdy Ciebie by pewno nie było d A
W gruzy by wszystko runęło

Hej, popatrz siostro, co z twoim bratem robią A
Hej, czy na śmierć, czy na zatracenie wiodą D A E A
I popatrz siostro, co czynią z twoim bratem A
Za to co mówił wsadzono go za kraty D A E A

I popatrz mamo, co dzieje się z twym synem
Schwytano go i dano mu linę
I popatrz ojcze, co dzieje się z twą córką
W ciągu sekundy znalazła się za burtą

Więc powiedz Ojcze, czy ze mną chcesz rozmawiać
Czy cieszysz się, gdy widzisz moją postać
Dopóki taka Twoja wola, taka moja dola
Jaki bym nie był, to z Tobą chcę pozostać

Więc powiedz Panie, czy jeszcze chcesz mnie widzieć
Hej po tym wszystkim, co w życiu uczyniłem
Dopóki taka Twoja wola, taka moja dola
Lecz błagam Cię, daj z sobą mi pozostać /x2

Tak wiele się zdarzyło, co nie powinno
Zgubiło się, nie odnalazło
Ale czasem czynione świadomie
Pogłupieję w tym bydlęcym wagonie
Ale czuję Twoją opiekę...
Hej popatrz siostro...
I zobacz mamo...
Lecz powiedz Boże, czy ze mną chcesz rozmawiać...
I powiedz Boże, czy jeszcze chcesz mnie widzieć...

poniedziałek, 27 lutego 2012

Parada wspomnień

Parada wspomnień

Wykonawca : Kult
Bsus4 113342

Siedziałem sobie w mieszkaniu F B  Bsus4 B
Gdy ktoś zapukał do drzwi
Wyjrzałem przez ślepe oko
I wyskoczyłem przez okno
Biegłem przez śnieżne ulice
Słyszałem za mną ich krzyki
Biegłem, się nie oglądałem
Ach, jakże było wspaniale

Dookoła mowa idiotów
Płynęła gdy radio grało
Pobiegłem więc do kolegi
Powiedział mi co się stało
Popłynął rzeką alkohol
Koledzy mieli metody
A w wannach ryby pływały
Ach, jaki ja byłem młody

Ref: Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie F B Bsus4 B /x2
     Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, te czasy już
     Nie powtórzą się

Ulice toną w czerwieni
My w rękach mamy kamienie
Majowe słońce tak praży
Chłodzą nas wody strumienie
Z ponurego średniowiecza
Krucjata przeciwko Polsce
Opornik w klapy wpinany
Ach, jakże było wspaniale
I praca ciężka po nocach
Aby nadążyć przed ranem
Niech tłuszcza w końcu zrozumie
Dla kogo się narażamy
W południe stanąć na baczność
Tysiące kartek papieru
Gaz dookoła się ściele
Ach, jakże było wspaniale

Marianna

Marianna

Wykonawca : Kult
U Marianny orzechy z miodem d
U Marianny szampan pod lodem d
U Marianny krwawa langusta g
Ma Marianna ćwiczone usta d
Bielizna z polotem, na ekler majtki złote A
Chłopców judzi, ale się nudzi d

Lecz na szczęście w swoim zamczysku
Wśród zbrój starych, Azefa listów
W policyjnych aurze romantyk
Czuwa ciotka Idalia Antyk
Ta jej przychyli nieba, ta wie co dziecku trzeba
Wnet jej wtyka romans barykad

O jak klawo, o jaka draka
Można śmiać się, można i płakać
Wnet zapomnieć na dupie krosty
Zamiast krzywych nogi mieć proste
Przeliczne podniety i nowe wciąż gadgety
Kat, ofiara, Che Guevara

A ciotka Idalia miesza cykutę
Zdejmuje ze ściany włócznie zatrute
Czerwoną gwiazdeczkę, portrecik cara
W kuferku Mariannie wysyła zaraz
Wszak dziecko spleen dławi, niech trochę się zabawi
Niech pofika, Nike barykad

U Marianny książeczki Mao
Sierp i młotek, trójząb ze strzałą
Dzieł batiuszki półeczka spora
Notatniki agitatora
A w lektur swych przerwach już wie jak się rozerwać
Tam pomyka gdzie zgiełk barykad

A ciotka Idalia jeść kurkom sypie
Brutalne metody nie są w jej typie
Do drzemki na ganku pachnie kwiat wiśni
Społeczność współczesna wnet jej się przyśni
A za nią do mokrej roboty wnet się kopnie
W zwartych szykach armia barykad

Przez Marianne w nocy polucja
Całe szczęście jest rewolucja
Śmietnik płonie, policja pędzi
No co z tą pałą do kurwy nędzy
Weź pióro, ponuro w odezwie opisz flika
Gwałcącego panny z barykad

A ciotka Idalia żuje obiadek
Sto batów Praksedzie na goły zadek
Na sybir Macieja, do pierdla Hryćka
Ogrody, szynszyle, róż na policzkach
Krucyfiks, z nim w zgodzie fotosik na komodzie
Panna dzika, Nike barykad
Ech Marianno, zrzuć no suknie
Jutro rano trzydziestka stuknie
Chodź no z nami wynajmiem szalet
Odgryziem szyjkę, zrobimy balet
I pokażemy, bo znamy te problemy
Co wynika z ognia barykad
Nas ciotka Idalia nie może złapać
My ciotkę Idalię zaklniemy w capa
Przepchniemy baniole przez Laissez-passee
Tygrysa do baku i wio na trasę
W słońca migotanie, za nami świat zostanie
I panika ery barykad
Morda flika, wojsko w łazikach
Polityka, klasa i klika
Wiece w rękach, partia, syndykat, dialektyka i w ogóle wszystko
co nam przeszkadza spokojnie leżeć na słońcu trzymając ręce
na piersiach panienek, patrzeć na chmury typu cumulus w kolorze białym
Natomiast niebo jest przy tym niebieskie 

sobota, 25 lutego 2012

Panie waldku, pan sie nie boi

Panie waldku, pan sie nie boi

Wykonawca : Kult
Zona pogłaskała mnie po buzi rano C a
Umyłem sie pod kranem
Pozegnałem usciskiem dziatki malenkie
Szofer wiezie mnie z wdziekiem
Czytałem bedac młodym chłopakiem
"Jak Wojtek został strazakiem"
Teraz jestem starszy i powazniejszy
I lektury mam troche madrzejsze
Z kamienna twarza siedze przy stole
Przy nim ludzie których mniej troche wole
To stało sie tak nagle jakby dziełem przypadku
- Kto z nas? Moze Pan, panie Waldku

Ref:
   Tak panie Waldku, Pan sie nie boi F G
   Dwie trzecie Sejmu za Panem stoi F G
   Panie Waldku, Pan sie nie boi C a
   Cały naród murem za Panem stoi C a

Słonce pada oknem na nasze głowy
W ten poranek piekny czerwcowy
Za sciana, słysze, kłóca sie frakcje
W tym roku chyba nici z wakacji
Obserwuje paznokcie pod stołem
Nie daje poznac, ze troche sie boje
Trzeba trzymac fason w kazdej chwili
Nawet wtedy, kiedy wszystko sie wali

Ref:
   Tak panie Waldku, Pan sie nie boi 
   Dwie trzecie Sejmu za Panem stoi
   Panie Waldku, Pan sie nie boi 
   Pan prezydent takze Panem stoi

Lewe lewe loff

Lewe lewe loff

Wykonawca : Kult
Chcę Ci powiedzieć jak bardzo Cię cenię, a C G D
Chcę Ci powiedzieć jak bardzo Cię podziwiam
Chcę Ci powiedzieć: "Uwaąaj na te drogi,"
Ale nie mam odwagi.
Jest czwarta w nocy, piszę przez chwile
To co mi sie we łbie ułożyło.
Chciałbym, chociaż za oknem wiatr dmucha
Zanucić Ci prosto do ucha.

Ref 
Lewe lewe lewe loff loff loff loff / 8x

Ty masz to co ja chciał-
Bym mieć gdybym kilka lat mniej miał
I tylko chcę Cię ostrzec:
Nie wyważaj drzwi otwartych na oscież.
Ty masz taką mądrość głupia,
Niech której wszyscy od Ciebie sie uczą
I tylko chcę ci powiedzieć:
"Ten pociąg nie pojedzie jeśli Ty w nim nie będziesz."

Ref: Lewe lewe lewe loff loff loff loff / 8x

Przed chwilą o tym sniłem,
Że na jakimś dworcu wszystko zostawiłem.
Niewiadomy niepokój obudził mnie,
Dlatego teraz siedzę i piszę.
Ale żadne słowa tego nie opisza,
Co poczuć może człowiek ciemną jesienną nocą
dlatego już kończę ten list,
Listopad 1993.

Ref: Lewe lewe lewe loff loff loff loff / 8x


Kurwy wędrowniczki

Kurwy wędrowniczki

Wykonawca : Kult
Gdzies nisko błyska płyta lotniska d
Siadł czarterowy Jumbo Jet A d
Wieczór w drugstorze znajdzie sie moze d
Znajoma dusza, własnie wszedł A d
Klawo dziewczynki, to z tej rodzinki C
Co jedna noc przez piec pamieta lat A
Prawdziwe panstwo, wybaczy dranstwo d
Bo sie bedzie wstydził, ze tak wpadł A d
Wiec stado westchnien i do łez C F
Od nowa znów Alliance Franceaise D g
Podłemu zyciu plujmy w pysk E F
Miłosci czystej, niespodzianej sławny błysk A
Bo któz zabijał by i kradł A
Gdy starczy usmiech, wdziek i szyk i troche szmat d A

Ref: 
   O kurwy wedrowniczki g F
   O prosty, jasny, piekny swiat C A d
   O kurwy wedrowniczki g F
   O prosty, jasny swiat C A d

Znów pysk miał w pianie, stekał kochanie
A na lotnisku jak złapany stał
Niech sie rozluzni, bedzie na pózniej
Szczesciem na bilet jeszczem jakos miał
I znowu spokój, juz patrzy z boku
Jakis z cygarem, cóz, ze nie ten styl
Sto adresików jest w notesiku
W kobiałce zwanej Bezan Ville
Rwie przez Atlantyk Biołyje Sea
Dywizji juz sie smacznie spi
A w Iron White przy barze ruch
I zawsze bedzie jakis frajer albo dwóch
Jak ma nie peknac głupi grzdyl
Gdy ja do niego przez ocean tyle mil

Ref: 
   O kurwy wedrowniczki
   O prosty, jasny, piekny styl
   O kurwy wedrowniczki
   O prosty, jasny styl

O Charles Mansonie, pójdz splecmy dłonie
Z Linda Cassapion zróbmy krag
Wy towarzysze ze strefy ciszy
Co bagnet przymarzł wam do rak
Czarni pancerni wodzowi wierni
Z którymi trwałem po ostatni strzał
Kochana grando, Sonderkommando
Przesmierdła dymem z bratnich ciał
Dosc tej obsuwy, spluwy czysc
Wszak trzeba jeszcze dalej isc
Niech buchnie ogien, huknie grom
Niech płonie tredowatych dom
Zamglony swiat niech zetnie mróz
Na niebie swiecił bedzie i tak Wielki Wóz

Ref: 
   A kurwom wedrowniczkom
   Popioły, zgliszcza pył i gruz
   A kurwom wedrowniczkom
   Popioły, zgliszcza, gruz



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...