Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pidżama Porno. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pidżama Porno. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 kwietnia 2012

Złodziej zapalniczek

Złodziej zapalniczek

Wykonawca : Pidżama Porno
Jesteś dupkiem, a
chociaż nosisz dredy G F
Manipulujesz ideami które kiedyś były moje a G d E
A przynajmniej znaczyły dla mnie wiele
Cóż ty dziś tu
Możesz o tym wiedzieć
Rewolucja zdechła
Każdy zdążył zarobić
Nie ma o czym pisać
Nie ma o czym śpiewać
Gazetki w twym plecaku
(czy wpadłeś kiedyś na to)
Mogą także kłamać
Fałszywie pomawiać

Czytam w twej gazecie a F G
Te rajdy po kieszeniach G F a
Rentgeny sumienia
Tylko jeden wyrok
Przy nazwisku nazwisko
Skąd ja znam to wszystko
Tak mi cholernie wstyd
Znowu krzywię twarz w grymasie
Czy o TO tobie szło
Czy na tym TO polega
Na tym polega właśnie...

Jestem złodziejem zapalniczek G a h C h a
Kilka twoich mam w kieszeni też
Czasem nawet może powiem coś za dużo
Lecz od ciebie nie chcę nic
Nic nie chcę w tobie zmienić
Jestem złodziejem
Znów nie dałeś mi zbyt wielu szans
Mało mnie obchodzi co mówisz o mnie
Za moimi plecami
A czego mi nie powie prosto w twarz

Twoja smutna twarz
Nie umiemy się dogadać
W najzwyklejszych sprawach
Nie patrzmy sobie w oczy
I tak w nich zobaczymy kłamstwa
Wszak nie palimy tych samych papierosów
Nie musimy iść zaraz do łóżka razem
Żaden z nas nie jest święty
NIKT z nas nie jest bez winy
Różnimy się, to przecież takie zwyczajne

Sam decydujesz
Komu wierzysz
I gdy czujesz, że coś ci styka źle
Że coś się pierdzieli
W każdej chwili
Możesz zrobić coś
Możesz wyłączyć radio
Nie słuchać tych skur*ieli 

Za zamkniętymi drzwiami

Za zamkniętymi drzwiami

Wykonawca : Pidżama Porno
Zdrapując tynk ze ścian a B a
Rwiecie włosy z otępiałych czaszek B a B a B
Propagandowy święty Jan prowadzi was
Trwa apel poległych
Do snu układa cię
Powszechna czysta wyborowa
Ten szpital musi spać
Ty musisz spać
Aby licha mogły budzić się w upiorach
Eksploduje salwa
Podnieście w górę dzieci
Coraz częściej wierzysz w coś co jest
Za zamkniętymi drzwiami
Zapala się żarówka...
A to tylko przeciąg trzaska złudzeniami
Zapamiętale budujemy szpital
Gnoimy tych co grzeszą
Nasz trend to trend na świr
Oszołomione świry są naszą uciechą
Przez zamknięte drzwi
Wyrastają uciskane drzewa
Ze spalin chorób i wszy
Wydają owoce wyzysku
Coraz częściej wierzysz w coś co jest
Za zamkniętymi drzwiami
Zapala się żarówka...
A to tylko przeciąg trzaska złudzeniami
Za zamkniętymi drzwiami
Za zamkniętymi drzwiami
Przeciąg... 

Wojna nie jest twoim stanem naturalnym

Wojna nie jest twoim stanem naturalnym

Wykonawca : Pidżama Porno
Wojna nie jest twoim stanem naturalnym e D a h
Choć niektorzy chcą to wmówić ci
Tłum bezpieczny, ślepy tłum posłuszny
To tłum pragnący obcej krwi
Nie wierzysz? To zobacz
Dziwna linia majaczy na mapach
Graniczna gąsienica znów jest solą w oku
Ta linia jest jak grymas na tłustych ustach świata
Tych kilka śmiesznych garbów
Te zakrzywienia boków

A jednak wojna
A jednak wojna
Choć więcej już kul łeb nie pomieści

Zyjemy tutaj wewnątrz wielkiej beczki z prochem
Na śniadanie jemy strach i zagrożenie
Świat patrzy na nas swoim chłodnym wzrokiem
Który pierwszy z nas zapali lont
Kto pierwszy ciśnie kamieniem?

A jednak wojna
A jednak wojna
Choć więcej już kul łeb nie pomieści

Nie wystarczy założyć białe rękawiczki
By mieć wystarczająco czyste ręce
Zbyt absurdalna jest ta zabawa
Za dużo dużo dużo jest w niej opętania

Wojna nie jest twoim stanem naturalnym

Jesteśmy tacy sami
Myślimy tak samo
Mówimy to tylko w innych językach

Wojna nie jest twoim stanem naturalnym 

wtorek, 17 kwietnia 2012

Twoja generacja

Twoja generacja

Wykonawca : Pidżama Porno
A D A E A D A E
Jak ja nienawidzę Twojej generacji A E fis
Twoja generacja chora od przemocy A E fis
Twoja generacja przekleństwo fryzjerów A E fis
Speedy i tłuste oczy A E fis

Jak ja nienawidzę Twojej generacji A E fis
Zwykła nienawiść dymi wam z dyni A E fis
Młodzi policjanci, młodzi kibice A E fis
Kretyni kontra kretyni A E fis

Rock,N,Roll umarł E D
Rock jest martwy stary E D fis
Po co kończysz to piwo E D
Masz karabin zamiast gitary E D fis
A ja kieszenie pełne czereśni A cis

Hej hej jak nazywa się Twój Bóg fis D A
Na imię ma zgiełk Przypadek czy przepaść fis D A
Hej Twój Bóg Dziwny twór o twarzach Stwór fis D A
monstrum Z cybernetycznego nieba fis D A

A D A E

Jest takie miejsce na każdej mapie A E fis
Nie znajdę tu szczęścia nie szukam zwady
Chłopaki stąd zwykle idą do pierdla 
Dziewczyny na autostrady  

Za dużo się modlisz, dużo czytasz wierszy A E fis
Na środku drogi i nie na szczycie 
Nigdy ostatni nigdy pierwszy 
Hej to chyba śni ci się życie

Rock,N,Roll umarł ...

A D A E

Nie wyjdę dziś z tobą baby na techno  A E fis
Nie pójdę z tobą pod ręke po molo
Nigdy w życiu nie pokocham dziewczyny,
Która słucha disco polo 

Twoja ignorancja czy moja pycha  A E fis
Sam już tego dobrze nie wiem
W nazwisku niesympatyczna ryba
Prześladuje mnie z bladym drzewem 

Rock,N,Roll umarł ...


Nasz czas

Nasz czas

Wykonawca : Pidżama Porno
Ulice w skowycie h fis
Krew sączy się z ust do ust
Opuchnięte chore miasto
Trzyma się za brzuch
To jest nasz czas
Tu są nasze historie
W każdym z nas
Płonie krzyż
Płonie ogień
To jest nasz znak A
Nasz omen A

Bo albo ktoś z nas h A
Albo ktoś od nich A h
Bo albo ktoś z nas
Czy raczej ktoś od nich G

Nie ma czego się bać h G A
Nie ma czego się bać

Słońce w zenicie
Tak jak sięgam pamięcią
Ta lawa to wąż, jesteśmy lawą
Jesteśmy żywą rtęcią
To jest nasz czas... 

Mądra 6 Durna 11

Mądra 6 Durna 11

Wykonawca : Pidżama Porno
Usta też, niczym ptaki h G h C
Jesteśmy cholernie głodni
Głodne są nasze noże
Ci z bogatej dzielnicy
Mówią o nas "wariaci"

Mamy niebieskie kotwice na rękach
Targamy nudę ze szklanki
Strzały na naszym podwórku nie dziwią nikogo
Nieruchomo tkwią w oknach firanki
Może jesteśmy dobrzy
Może jesteśmy źli
Pewnie jesteśmy całkiem nijacy
Lepiej nie wchodzić nam w drogę
Kiedy wracamy z pracy

Gdy ulica Mądra pozdrawia ulicę Durną h G h G h G h
Na moment gasną kłótnie G h
Ulica Mądra z miasta Warszawy G h G h G
Ulicę Durną w Kutnie a Fis G Fis

Jesteśmy tu wszyscy z jednej ulicy
Wszyscy jesteśmy stąd
Z tych samych spodni
Spod jednej spódnicy
Genetyczne pomyłki
Buty taty pasują na styk
Każde z nas tu swoje dziedziczy
Za zdradę płaci się gardłem
Widelcem w potylicy

Gdy ulica Mądra... 

List do żołnierza

List do żołnierza

Wykonawca : Pidżama Porno
Lepią z was bezkształną masę a h C h
Wykorzystują was jak mówiące narzędzia
Zmieniają was w strach, uczą się bać - tak jak się boją zwierzęta
Każą wam jeść i wypróżniać się na rozkaz
Milczeć w pozycji zasadniczej
myśleć tak aby nie myśleć i nie mieć czasu na zbędne pytania
Armia fikcyjnego papieża, szwadrony nowej wiary
Zabija was marsz nienawiści, kraczących orłów z czapek kaprali
Nic więcej się nie liczy, gdy wieje wiatr ze wschodu
Widzisz jak pola tratują pijane hordy szaleńców
Wiesz, wiesz, bo czujesz, że wiesz -
Nie tylko Niemcy strzelali do jeńców
To wszystko zależy od ciebie - do kogo będziesz strzelał
To wszystko zależy od ciebie - do kogo będziesz strzelał
To wszystko zależy od ciebie - za co i kogo będziesz umierał
Pamiętaj jednak abyś nie strzelał 

Lewą marsz

Lewą marsz

Wykonawca : Pidżama Porno
Rozwijajcie się w marszu e C F H
W gadaniach robimy pauzę e C Fis H
Ciszej tam mówcy
Dzisiaj
ma głos
towarzysz Mauser
Dość już żyliśmy w glorii
praw, które dał Adam i Ewa
zajeździmy kobyłę historii

Lewa e
Lewa e
Lewa e C F

Błękitnobluzi
rwijcie
za oceany
Zali się pancernikom na redzie
stępiły dzioby ze stali
Niech się lew brytyjski pręży
niech ostrą koroną olśniewa
komuny nikt nie zwycięży
Lewa
Lewa
Lewa
(...)
Zali wzrok orli zgaśnie
Czyż ulegniemy w walce
Ciaśniej
ściśnijcie światu na gardle
proletariatu palce]
Naprzód pierś podaj nagą
niech flaga na niebo zawiewa
Kto tam znów rusza prawą
Lewa
Lewa
Lewa 

Laski z małymi cyckami

Laski z małymi cyckami

Wykonawca : Pidżama Porno
Gdziekolwiek ruszysz się  A
tam wszyscy mówią Ci,  E
że laska musi mieć duże cyce.  D E A
Gdziekolwiek ruszysz się  A
tam wszyscy trąbią, że  E
tak mają laski w Ameryce.  D E A

Ref.
A ja jestem punk,  D E
w ramach walki z wszystkimi schematami  A
A ja jestem punk,  D E
lubię laski z małymi cyckami.  A
A ja jestem punk,
w ramach walki z wszystkimi schematami
A ja jestem punk,
lubię laski z małymi cyckami.

Gdziekolwiek ruszysz się
tam wszyscy mówią Ci,
że laska musi mieć długie nogi.
Gdziekolwiek ruszysz się
tam wszyscy trąbią, że
jak od sufitu do podłogi.

Ref.
A ja jestem punk,
w ramach walki z wszystkimi schematami.
A ja jestem punk,
lubię laski z krótkimi nogami.
A ja jestem punk,
w ramach walki z wszystkimi schematami.
A ja jestem punk,
lubię laski z małymi cyckami,
lubię laski z krótkimi nogami,
lubię laski z żółtymi zębami,
lubię laski z długimi paznokciami,
lubię laski z rozwianymi włosami,
lubię laski z piegami,
lubię laski z pryszczami,
lubię laski z małymi cyckami,
lubię laski z małymi cycami! 

Ksero z kota

Ksero z kota

Wykonawca : Pidżama Porno
riff: eFDF

e
Ci co stoją tu
Ci co stoją tam
Ci co się wahają
Ci co się boją zmian
Przecinków w modlitwach, które odmawiają z rana
Ci co mają dość
Ci co wołają o jeszcze
Ci co sprzedają wam sen
Centymetr po centymetrze
Ci co akceptują
Ci co zdradzają
Ci co budzą wstręt
Ci co zaciemniają
Ci co wami gardzą
Ci co na was wpływają
Ci co halucynują
Ci co w piasek łeb chowają
Nie chcąc widzieć co się dzieje wokół nich
Ci którym gaśnie puls
Ci co kontrolowani więdną
Ci co zdają się wierzyć że
Ocierają się o Sedno
Ci co kiedyś byli tu
Ci co teraz tutaj są
Niczym się nie różnią
Niczym się nie różnią
Niczym się nie różnią
NICZYM się nie różnią
gdy się śmieją w oczy durniom 

Każdy nowy dzień rodzi nowe paranoje

Każdy nowy dzień rodzi nowe paranoje

Wykonawca : Pidżama Porno
Moja dziwna młodość, moja wielka niewiadoma C h C H e C
Zostawiłem za sobą las pachnący, mam jałowe nozdrza
Nadeszły tu śmiertelne czasy, do gardeł rusza sfora
I nie ma dziś i nie ma jutro,
Nawet wiatr taki sam jak wczoraj
Każdy nowy dzień rodzi nowe paranoje e G c
Każdy nowy dzień rodzi nowe paranoje D e C D

Nie jestem tym który zwątpił
I tchórzem, co się poddał
Nie jestem buntownikiem, choć niewiele mi się tu podoba
Każdy nowy dzień rodzi nowe paranoje

Moja dziwna młodość, moja wielka niewiadoma
Zostawiłem za sobą las pachnący, mam jałowe nozdrza
To nie mój krzyk na skrzyżowaniu dziś porusza miasto
To nie mój krzyk, ostatnio krzyczę rzadko

Dotykam wargami ust fujary e C D
Dotykam wargami ust fujary
Dotykam wargami ust fujary
Dotykam wargami ust fujary

Katarzyna ma katar

Katarzyna ma katar

Wykonawca : Pidżama Porno
Jeśli myślisz tak jak ja D
Jeśli on myśli podobnie h
Jeśli ja wierzę w to co wy D
Jeśli on wierzy w to co godne h
Może wtedy przemówią kamienie G A
To co niewidzialne stanie się dotykalne
Staniemy ponad gwiazdami
A one będą lśnić naszymi kolorami
Więc na co jeszcze czekasz
Kiedy możesz zrobić to teraz?

Katarzyna ma katar h A
Cała trzęsie się w posadach
Katarzyna ma katar
Prątkuje i zaraża

Katarzyna ma katar D A
I to jest nasza szansa
Zeby ona nie przeżyła zimy
Pijmy zdrowie Katarzyny
Do samego dna, do samego dna G h A

Jeśli ty zrobisz to co ja
Jeśli on nie będzie się bał
Jeśli ty i ja staniemy wraz
Jeśli on obudzi się na czas
Bezcenna jest każda chwila
One szybko przemijają
Nie możesz dłużej tańczyć tak
Jak oni oni ci zagrają
Więc na co jeszcze czekasz
Kiedy możesz zrobić to teraz?

Katarzyna ma katar...

Jesienna deprecha

Jesienna deprecha

Wykonawca : Pidżama Porno
Znowu mam doła a E
Znów pragnę śmierci E7 a
Wracają stare lęki d a
I nie mogę w nocy spać E a

Punkt przemijania
Choroby, wojny, rozpacz
Wszystkie ciemne strony życia
Dręczą mnie jak kurwa mać

Brazylijski serial już nie cieszy jak kiedyś d a
Nawet seks jest banalny i nie kręci mnie E a
Może jestem nienormalny, za długo byłem w wojsku d a
Może w lecie jakiś komar adidasa sprzedał mi E

Znowu mam doła
Znów pragnę śmierci
Wracają samobója
I nie mogę w nocy spać

Sam już nie wiem co robić mam
Nie chcę dłużej smażyć tłuczonego szkła
Mam już dość leżenia pod kałużą
Ratuj mnie jesienny, mały Boże

Znowu mam doła  a E
Śmierć się przy mnie kręci  E7 a
Wracają stare lęki  d a
I hektolitry rtęci  E a

Sam już nie wiem co robić mam
Nie chcę dłużej smażyć tłuczonego szkła
Mam już dość leżenia pod kałużą
Ratuj mnie jesienny, mały Boże

Brazylijski serial już nie cieszy jak kiedyś  d a
Nawet seks jest banalny i nie kręci mnie  E a
Może jestem nienormalny, za długo byłem w wojsku  d a
Może w lecie jakiś komar adidasa sprzedał mi  E

Brazylijski serial już nie cieszy jak kiedyś
Nawet seks jest banalny i nie kręci mnie
Może jestem nienormalny, za długo byłem w wojsku
Może w lecie jakiś komar adidasa sprzedał mi

Grudniowy blues o Bukareszcie

Grudniowy blues o Bukareszcie

Wykonawca : Pidżama Porno
Pamiętam był 22 grudzień e C e F
Krótko po drugiej włączyłem gałką radio
Na chwilę zatrzymał się czas
To w co nie wierzyłem stało się możliwe

I jeszcze ta noc
Tak inna od tamtych nocy
Noc podczas której zasnąć strach
Na sekundę zmrużyć oczy
Ciągle żywe barykady wypełniają przestrzeń nieba
Patrzą w oczy lufom dział
Czując ich oddech

Nazajutrz był 23 grudzień
Nic nie było pewne jeszcze
Pijany gniew przez ból wykrzykiwał pieśń
Grudniowy blues o Bukareszcie
Pieśń co łamie strach
Wyważa drzwi kuloodpornych Dacii
Pieśń co daje bunt i rodzi się z sumienia
że tak długo mogły kwitnąć kwiaty
Sadzone ręką więźnia

Powoli kończy się noc, łagodnieje sztorm
Lecz są kłopoty z brzaskiem
Najważniejsze jest to że gad już połknął jad
Szczurze łby odpadają z trzaskiem
Zaczynał się 90 rok
Piłem piwo ze ślepym szewcem
Silną dłonią złapał za mój kark
I prosił bym zaśpiewał jeszcze
Grudniowy blues o Bukareszcie 

Gdy zostaniesz u mnie na noc

Gdy zostaniesz u mnie na noc

Wykonawca : Pidżama Porno
I po co mi mówisz, że gdzieś ktoś na ciebie czeka e c D e C D e
Mówisz że musisz już biec C D e
Bo niedługo będzie się ściemniać C
Dzieli nas zaledwie tych kilka domów
Te parę ulic, wzdłuż i wszerz
Nie mogę cię zatrzymać
Nie mogę cię dogonić

Nawet nie wiem czy wiesz
Nasze życie to dym
Ucieka nam między palcami
Ty i ja to trójkąty o czterech bokach
Ty i ja to ognie świecy
Gasnące na mrugniecie oka

Gdy zostajesz u mnie na noc D C D e D
Nie myślę o śmiertelnych czasach C D e D
Patrzę jak nasza miłość C D e D
Spaceruje w naszych płaszczach C D e

Dzieli nas zaledwie tych kilka domów
Te parę ulic wzdłuż i wszerz
Nie mogę cię zatrzymać
Nie mogę cię dogonić

Jeśli tylko chcesz, jeśli tylko możesz
Ukryjemy się gdzieś daleko na bagnach
Ja będę miał na imię Ptak
Na ciebie wołać będą Sarna
Jeśli tylko chcesz, jeśli tylko możesz

Gdy zostajesz u mnie na noc
Nie myślę o śmiertelnych czasach
Patrzę jak nasza miłość
Spaceruje w naszych płaszczach

Wystarczy i to? D C
Gdy zostajesz u mnie na noc D C D G

Egzystencjalny paw

Egzystencjalny paw

Wykonawca : Pidżama Porno
Świr jest najsilniejszy w bandze fis D E
Zaś Zylu to sterydów król
Trwa bal kilerów w McDonaldzie
Za ścieżką ścieżka
Faluje karczycho, złoto oblepia cielsko
Grzeją się silniki
inchalując bielsko białe.


Przymulony Bolo nie jest z Mensy
W spodnie ma wpuszczony gruby swetr
Wąs pod nosem się wałęsi
Siebie się zapyta
Zielony z narzekania
Zapieniony zgredźmin
Same głupie pytania
I głupie odpowiedzi
To nieważka i nieliczka - rzecze tak Andrzej Jegliczka


Hej ty który mieszkasz w niebie fis E D
Proszę pożycz mi swój grzebień
Przewodniczący Chaos serce ma przebite strzałą
A na koniec tej fanfaronady wyskakuje z mej szuflady
Egzystencjalny paw A fis E D
Cały rękaw wkładam sobie w usta


Ten krawat mu wychodzi nosem
Ja odczuwam organiczny wstręt
Elegancik się zatacza z papierosem
Tetate z szulerem
Zero się zeruje z zerem
Bankier mego bankiera
Nie jest moim bankierem

A kiedy się zaczyna noc
Karuzeluję się z gwiazdami
Pięknie wyciągasz swoją dłoń
Po bukiet kwiatów z bankomatu
A tu
Kuku
Trzecia pospolita klęska
Tragicznie oczywista rzecz
Już nie katolicka lecz złodziejska
Z dwóch palców fałka
Jak statystyczny Polak
W narodowym skeczu
Mądry jest po szkodzie
Martwi się po meczu


Wszystkie polskie matki boskie kleją rymy częstochowskie


Hej ty który mieszkasz w niebie
Proszę pożycz mi swój grzebień
Przewodniczący Chaos serce ma przebite strzałą
A na koniec tej fanfaronady wyskakuje z mej szuflady
Egzystencjalny paw
Cały rękaw wkładam sobie w usta

Dłoń która podpisała papier

Dłoń która podpisała papier

Wykonawca : Pidżama Porno
Dłoń podpisując papier, miasto starła E G C Fis
Pięć władczych palców oddech taksowało
Przepołowiło kraj i zdwoiło glob umarłych
Tych pięciu królów króla zabić dało

Dłoń z ramieniem się łączy h fis
Kurczowo cisną kredę stawy dłoni G Fis
Ręka rządzi litością, ręka niebem rządzi
Łzy nie popłyną z dłoni

Dł.oń spłodziła gorączkę podpisując traktat
Głód począł szaleć i szarańcza spadła
Potężna jest dłoń, która krętym biegiem świata
Przez nabazgrane imię włada 

Czekąj na trzęsienie ziemi

Czekąj na trzęsienie ziemi

Wykonawca : Pidżama Porno
Krążą w ciemnościach wrony w garniturach e h C e h C
Cichociemne kurtyzany e h C e h C
Jahwe przewodnik ucieka chyłkiem z dworca e h C e h C
Znad biletowych kas nie przestają bić zegary e h C e C

Ta ziemia wre pod waszymi butami
Ta ziemia wre pod waszymi butami
Znad horyzontów podziemnych korytarzy
Czasem
Patrzy na was Danton

Coco hera

Coco hera

Wykonawca : Pidżama Porno
Coca e C D
Coca coca e C D
Hera
Hera hera
Całkiem spokojnie jem kolację e G D
Wieczerza tłusta e G D
Czuję błogie bezpieczeństwo
Zadowolenie w ustach

Mój telewizor gra non stop C
Mój telewizor gra non stop C e G D
Bomba trafiła w środek tłumu
Bomba trafiła w środek tłumu
Nawet nie ma już co zbierać
Nawet nie ma już co zbierać
Pokazuje to kamera
Pokazuje to kamera
Całkiem spokojnie jem kolację

Wcale nie chce mi się rzygać e C G G D e
Wcale nie chce mi się rzygać

Coca
Coca coca
Hera
Hera hera
Nikt mnie już nie kocha
Ja też nikogo nie
Kliniczna równowaga
Nikt nie stawia pytań
Nikt nie odpowiada

Mój telewizor gra non stop
Bomba trafiła w środek tłumu
Nawet nie ma już co zbierać
Pokazuje to kamera
Całkiem spokojnie jem kolację

Wcale nie chce mi się rzygać
Wcale nie chce mi się rzygać

Każdy który tonie
Chce jak orzeł być
Rozłożyć ramiona
Wzdłuż i na krzyż
Stoję
Czekam
Boję się oszaleć
Widzę cię z daleka
Tylko po to tu jestem
Stoję i śpiewam
Coca
Coca coca
Hera
Hera hera 

Ballada o krwi prawdziwej

Ballada o krwi prawdziwej

Wykonawca : Pidżama Porno
Więc czołgając się cierpliwie h D h B
Bo cóż ją obchodzi czas
Wciąż poszerza swą dziedzinę
Żywiąc się igliwiem gwiazd
Niezależna od postrzałów
Ran szarpanych ciętych kłutych
Bielmooka lecz widząca
Jasno owa siostra słońca

Krew prawdziwa D Cis C H
Krew prawdziwa
Krew prawdziwa
Krew prawdziwa

Bezbolesna i nie wiadrze
Nie w szpitalu ani w rzeźni
Nie na polu bitwy także
Nie na żadnym prześcieradle
Nie kobieca i nie męska
Ani czarna krew dziewczęca
Nie tętnicza ani żylna
Ani krwawa niesterylna

Krew prawdziwa...

Nie ta która cieknie z wargi
Przegryzionej przy orgazmie
Nie ta ta która wieprze broczą
Zarzynane nocąnocą
Bowiem nie ta oswojona
krew co w klatce pulsu mieszka
Regulaminowi serca
I posłuszna i wymierna

Krew prawdziwa... 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...