Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Myslovitz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Myslovitz. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Zwykły dzień

Zwykły dzień

Wykonawca : Myslovitz
Do fontanny wrzucam grosz  C e
Na rowerze ktoś rekord bije swój  d a
Ktoś oczyścił brudny staw
Ktoś przekroczył wpław
Rzekę wspomnień złych

Dzień, zwykły dzień  C e
Deszcz na twarzy
Czarno-biały film, komedia  F
Ludzi w kinie tłum  C G

Gdzieś o pięćset kroków stąd
W ręku niesie ktoś

Pełno różnych spraw
Może kupię sobie psa
Może lepiej lwa
Kobiet będzie w bród

Dzień, zwykły dzień
Deszcz na twarzy
Czarno-biały film, komedia
Ludzi w kinie tłum 

Zgon

Zgon

Wykonawca : Myslovitz
Wstęp: h G h G h G h G

Kiedy tłum murarzy się rozpłynie  h G h G h
Rozgrzany w lóżkach swoich zon  G D A h
Ktoś się zanurzy aż po szyje  G h G h
Uprzedzić zdołasz własny zgon  G D A G Fis

Ref:
   Uprzedzić zdołasz własny zgon  G Fis h D
   Uprzedzić zdołasz własny zgon
   Uprzedzić zdołasz własny zgon

h G h G h G h G

Kiedy tłum murarzy się upije
Dzień ciężkiej pracy kończąc tak
Alkohol zwróci przeszłe chwile
Uprzedzić zdołasz własny zgon

Zamiana

Zamiana

Wykonawca : Myslovitz
Hsus4 00442x

Spójrz, jak wygląda moja twarz  e Hsus4
Czy został chociaż ślad z człowieka, którego znasz  a
Zobacz jak szybko zmieniam się
Jak mi dodaje lat każde słowo twe
Nie widzę, nie słyszę nic
Przestaje odczuwać nawet twój
Śmiech już nie dotyka mnie
I wiem, ze każdy bol pomaga wznosić mój własny mur
Kolejna lista skarg
Czy kłamstwo to, czy żart, wiem to banalne jest

Ref: 
   Ale ja, nim mnie pożre lek  G D
   Strzelę sobie w łeb, w ta piękna noc  F C

I znów zdławię pusty śmiech
Strzelę sobie w lub, już odbezpieczam następna butelkę

Wiedz, wiedz, ze nie poddam się
Dopóki czuje gdzieś płynąca we mnie krew

Póki smak życia w ustach mam
Póki zapach traw wciąż ogłusza mnie

Nie widzę, nie słyszę nic
Przestaje odczuwać nawet twój

Nie widzę, nie słyszę nic
Przestaje odczuwać nawet bol

Ref: 
   Ale ja, nim mnie pożre lek
   Strzelę sobie w lub, w ta piękna noc
I znów zdławię pusty śmiech
Strzelę sobie w lub, już odbezpieczam następna butelkę
I znów tak jak nieraz już
Znów to zrobię, wiem wyjdę z siebie i nikt nie dosięgnie mnie
Wbije nowy cierń
Strzelę sobie w lub, już odbezpieczam następna butelkę


Ale ja, nim mnie pożre lek
Strzelę sobie w lub, w ta piękna noc
Tak wiem, znowu matka noc ukołyszę mnie
Gdy butelki szkłem strzelę sobie w lub

Za zamkniętymi oczami

Za zamkniętymi oczami

Wykonawca : Myslovitz
Tylko zamknę oczy, zrobię jak chcesz, strach  D A e D

Udaje cały czas tak niezwykle rzadko chce mi się śmiać, strach  e D A e D

Jeżeli to cos da, fantastyczny pomysł na życie mam, strach

Ty dobra rade masz, sugerujesz "nie", chce zrobić "tak", strach

Przez wielka dziurę w drzwiach publikuje wszystko, zobacz to ja, strach

Po cichu wpadam w złość, już nie mogę dłużej patrzeć i stać, strach, strach

I znowu szukam słów by wykrzyczeć wszystko "nie lubię was", strach 

Wieża melancholii

Wieża melancholii

Wykonawca : Myslovitz
Wstęp:  h e D A

Pytasz wciąż co tam u mnie czy cos  h e
Czy zmieniło się tu, chyba nie  D A
Znowu dziś chciałem odmienić świat
Ale z tego i tak nie wyszło nic

Smutna twarz, czy to już jestem ja
Czy to ten kogo ty tylko znasz
Ja i tak przecież nie zmiennie się
Choćbym nie wiem naprawdę jak chciał

Tylko pstryk i już nie ma mnie  fis G
Czasem bardzo tego chce   e 
Zostawić wszystkich was  A
Szukam czegoś przez cały czas  fis G
Co zatrzyma mnie  D A

Wszystko drzy i przeszkadza mi śmiech
Lepiej odejdź już stad, zostaw mnie
Nic to nic, przecież wiesz, przejdzie mi
Tylko deszcz zmyje z szyb brudny śnieg

Tylko pstryk i już nie ma mnie
Czasem tylko tego chce
I już nie starać się
fis G
Siedzę sam w tej wieży bez dna

W 10 sekund przez całe życie

W 10 sekund przez całe życie

Wykonawca : Myslovitz
Z całych sil musze gonić, złapać czas E A
Wszystko pędzi, a w tym ja
Twoja twarz, nie pamiętam kiedy, jak
I nie znaczysz dla mnie nic

Cały świat dopada z tylu, gryzie w kark
Atak szalu, zwykła rzecz
Musze biec, odurzony mecze się
Dewastacja, znika sens

Kilka chwil chce mieć by słuchać jak pada deszcz  h A G Fis

Gubię się, ponaddźwiękowa prędkość mam
Zaraz się roztrzaskam w pyl
Niszczy mnie, tracę przytomność
Próbuje wstać, chyba nie nadaje się

Kilka chwil chce mieć by słuchać jak pada deszcz  h A G Fis
Na ulicy siąść, właśnie tak, tylko ja, więcej nic  h G D A G D e A6

Kilka chwil chce mieć by słuchać jak pada deszcz  h G A Fis
Na ulicy siąść, właśnie tak, tylko ja, więcej nic  h G D A G D e A6

Uciekinier

Uciekinier

Wykonawca : Myslovitz
I znów mój duch połyka lęk F
jak martwy człowiek wchłaniam śmierć a
nie widzę nic, nie słyszę nic G
i tracę puls i ciało swe. F

Na drodze krzyż zatrzymał mnie
kazał mi żyć
pozwolił wstać, pozwolił iść
Pozwolił mi być

F a G F

To czerwień jest kolorem krwi,
maluje krwią na ciele mym
i wbijam gwóźdź głęboko tak,
by poczuć siłę i poczuć strach

Dotknij mnie i powiedz mi
pozwól mi iść
i napisz krwią na ciele mym,
że warto żyć.

  Stworzony by biec, C e
w pogoni za swoim dniem a
w przeklętem uciec chcę, F
by dalej żyć. C
Stworzony by biec, e
nie mogę zatrzymać się, a
na zawsze zostać chcę, F
by dalej żyć. C
By dalej żyć x4  C e a F
I znów moj duch....  F a G F
Chcę dalej żyć x4  C e a F

To nie był film

To nie był film

Wykonawca : Myslovitz
B* 033300

Powiedział może byśmy tak kiedyś, może dzisiaj powiedział  d
Tak, zróbmy to tak by nikt nie widział  A
Może w parku, pod lasem, na torach, przy garażach  B*
Tam gdzie zawsze jest ciemno i gdzie prawie nikt nie chodzi  B*
Nie będziemy wybierać, powiedział, ten, kto pierwszy
Niczym ostrze losu, pierwszy który się trafi
Tylko pamiętaj bez hałasu, bez zbędnych emocji
Poczuj w sobie sile i rob tak, zęby zabić

B A
Urodzeni mordercy Kalifornia, Siedem, Harry Engel,
Pulp Fiction, Eraser i Freddy
Codziennie filmy były dla nas jak biblia
Te same sceny, nawet w snach je widzę
Widzę w snach wciąż to samo, ciągle boje się zasnąć
Tamten leży we krwi a mnie robi się słabo
Powiedział patrz jak pięknie, prawie tak jak w filmach
Zapamiętaj to, pamiętam, prawie tak jak w filmach

To nie był film, to nie był film  B A B A

Pamiętam mówił, ach chciałbym sobie postrzelać
Wiesz, do dziewczyn na ulicy, w biały dzień, teraz
Nie do zwykłych dziewczyn, ale do tych najpiękniejszych
Chciałbym patrzeć im w oczy jak marnieją i więdną
Mówił, ciekawe jak to jest tak na prawdę zabić
W rękach trzymać przeznaczenie, jego panem być
Wiesz, chciałbym, może byśmy tak kiedyś na ulicy
W jakimś ciemnym miejscu tak by nikt nie widział

Pamiętam, mówił zapamiętaj, nie potrafię zapomnieć
Wyrazu oczu, strachu, potem krwi na dłoniach
Krew była wszędzie wokół, pamiętam to dobrze
Płynęła niczym rzeka z potrzaskanej głowy
Krew pulsowała w skroniach, rozsadzała czaszkę
Ręce drżały, nie wiem z podniecenia czy ze strachu
Pamiętam on się sial, mówił cos o filmach
Zapamiętaj to, pamiętam, prawie tak jak w filmach

Ale to nie był film, to nie był film
Ale to, to nie był film, to nie był film
To nie był film......

niedziela, 1 kwietnia 2012

Szklany człowiek

Szklany człowiek

Wykonawca : Myslovitz
Jeszcze noc się wokół tli, a już wiem, że dzień jest zły a F C e 
Zdjęcia gwiazd, w gazecie chleb
I jak zwykle moja twarz byle jaki wygląd ma
A na włosach jakiś spray

Palę w piecu, ciepło jest, moje wiersze - trochę wstyd F a C G x2 
Gdzieś na ścianie dyplom mam - trzecie miejsce w skoku w dal
Znowu na nic przydam się, lepiej chyba pójdę spać
Nie oglądaj moich zdjęć

Ref:
   Bo nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart F a C G 
   A czerwień mojej krwi to tylko jakiś żart
   I zapominać chcę tak często jak się da
   Że nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart

Ty pilnuj moich snów i przychodź kiedy chcesz
Te chwile z moich dni do jednej dłoni zbierz
I nie pocieszaj mnie i tak tu będę stał
Bo nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart 

Sprzedawcy marzeń

Sprzedawcy marzeń

Wykonawca : Myslovitz
Jaki piękny jest ten świat, tylko czarne, białe  h D h G
To jest proste, widzę - wiem  h D fis
Już tu siedzę jakiś czas, lubię dużo wiedzieć
I nie wzrusza mnie już nic

Ty widzisz we mnie cos, nie ma ideału
A miłość ślepa jest
I chyba nie wiesz, ze telewizja kłamie
Nie wszystko możesz mieć

Nie mogę zrobić nic, sterowany jestem wciąż  G e A fis
Nie musisz starać się, przecież jesteś tez jak ja

Powiedzieć cos bym chciał, mam pustkę w głowie
Zgubiłem znowu się
I nie chce mi się nic, jestem już zmęczony
To nie był dobry dzień

Nie mogę zrobić nic, sterowany jestem wciąż
Nie musisz starać się, przecież jesteś tez jak ja

Nie mogę zrobić nic, sterowany jestem wciąż

Siódmy koktajl

Siódmy koktajl

Wykonawca : Myslovitz
E e/x2
Znowu nowy dzień, zobacz  E e
Każdy tutaj wciąż ciągle liczy
Gdzie nie spojrzysz, patrz
Dzieci stoją cały czas na ulicy

Znowu nowy dzień
Znów znajomy mówi glos, znów to samo
Czemu właśnie ja?
Czemu właśnie przyszło mi w takim kraju?

Gdybym jeszcze umiał się śmiać  D C
To bym chciał umrzeć tu ze śmiechu i to nie raz  Cis G D
Nawet chciałbym uciec stad  C
Tylko dokąd, dokąd tu uciekać?  Cis E

Znowu nowy dzień  E e
W telewizji mówi ktoś, ze ustawa
Moje życie to moje życie
Weź to stad, moja sprawa

Uwierz, gdybym tylko miał bron  D C 
Byłbyś pierwszy kogo bym odwiedził z nią  Cis G
A ty myślisz, ze nie mogę nic  D C
Zawsze mogę do gardła skoczyć ci  Cis E

Gdybym jeszcze umiał się śmiać
To bym chciał umrzeć tu ze śmiechu i to nie raz
Nawet chciałbym uciec stad
Tylko dokąd, dokąd tu uciekać?

Uwierz, gdybym tylko miał bron
Byłbyś pierwszy kogo bym odwiedził z nią
A ty myślisz, ze nie mogę nic
Zawsze mogę

Sekrety i kłamstwa

Sekrety i kłamstwa

Wykonawca : Myslovitz
A* (577600)
Fis* (244300) 

Nie wierz nigdy, kiedy mowie, ze nie chce  A* Fis*
Nie wierz nigdy do końca i nie patrz mi na ręce  D A E D
Miedzy nami zawsze będzie trochę kłamstwa i prawdy
Ty i tak będziesz o tym wiedzieć

Kochaj mnie, to takie łatwe  D A E
Wystarczy tylko za siebie nie patrzeć  d A E

Zobacz tam kolejny dzień
Wszedł przez deszczowe drzwi
Jakby wcale nie chciał przyjść

Jesienna znów zakładam twarz
Nie dając nikomu szans
To jedyny sposób jaki znam

Kochaj mnie, to takie łatwe
Wystarczy tylko za siebie nie patrzeć

Scenariusz dla moich sąsiadów

Scenariusz dla moich sąsiadów

Wykonawca : Myslovitz
A kiedy powrócisz już, ja będę czekał  A Cis G F
Ulicą pójdę wzdłuż, kupię gazetę 
Zabiorę z sobą psa, usiądę na ławce 
Skończę scenariusz by gotowy był wieczorem 

Ref: Wieczorem przed mym domem 
Wystawię ekran i wyświetlę film
Coś o mnie i o Tobie
Będę leczył chore sąsiadów sny...

Z nieba przyleciał mój wielki przyjaciel
Kiedy lądował ja jadłem kanapkę
Wyśnił, że chyba jest chorym człowiekiem
Usiądź wygodnie i nie martw się, bo wieczorem

Ref.: Wieczorem...

O oł o o oł... 

Przedtem

Przedtem

Wykonawca : Myslovitz
F*C 012300
F6*C 067800

Dlaczego nie można inaczej  F*C C F6*C
Patrzeć gdzieś w dal i dorosnąć  F*C
Jak zwierzę w szumiącym lesie  C F6*C
Nie było chyba takich potrzeb, przedtem  F*C C F*C
Odchodzę w czapce niewidce
Na skraj polany
By dotrzeć na księżyc

Aa, aa widzę, ja widzę
Jak uśmiech zamieniony w słonce
Wysusza promieniem twe łzy

Tak bylem podekscytowany
Niewyobrażalna próba tworzenia mgły

Aa, aa widzę, ja widzę
Jak uśmiech zamieniony w słonce
Wysusza promieniem twe łzy
Aa, aa widzę, ja widzę
Jak uśmiech zamieniony w słonce
Zatyka nosy w dwusetce

Przebudzenie

Przebudzenie

Wykonawca : Myslovitz
Zapomniałem zrobić wczoraj  D A
Tego, co miałem zrobić dziś  h G
Bardzo wcześnie, kiedy wstałem
Moj świeży umysł nagle znikł
Wpatrzony ciągle w mleczna zupę
Połykam ostatni dym
Tak wiele znów straciłem
A może by tak

Ref:
   Poddać dusze chemicznym środkom  e D
   A do mózgu podpiąć prąd
   Poddać dusze chemicznym środkom
   Aby zrozumieli mój własny błąd  e D A h G

Na ulicy szukam śmieci
Którymi mógłbym wyżywić mozg
Nie pomaga mi szacunek
I tak długo nie mogę już

Polowanie na wielbłąda

Polowanie na wielbłąda

Wykonawca : Myslovitz
W moim domu mieszka ktoś   d B C A
Niepotrzebny nikomu  d
Gdzieś z daleka, nie wiem skąd
Inność rodzi złość

W moim domu mieszka ktoś, kogo
Każdy chce dotknąć
Tak niewielu rozumie, gdy on

Ucieka tam gdzie nikt nie pyta  A B F
O to skąd jesteś  d
I jak się nazywasz  C

Gdzie każdy z nas
Może poczuć się taki sam  F A

W moim domu mieszkał ktoś
Kto przynosił szczęście
Został sam wiec wziąłem go,
Szczęścia było więcej

Ucieka tam gdzie nikt nie pyta
O to skąd jesteś
I jak się nazywasz
Gdzie każdy z nas
Może poczuć się taki sam

Ucieka tam gdzie to nieważne
Jakiego koloru są nasze twarze
Gdzie możesz kochać, kogo zechcesz
Jak mocno chcesz

Pocztówka z lotniska

Pocztówka z lotniska

Wykonawca : Myslovitz
W Nowym Jorku deszcz, a w Londynie śmiech  D h D h
Mam to gdzieś, mam to gdzieś, mam to gdzieś  D h D
Mam to gdzieś, gdy nie ma cię  h G D

Ja z tych wszystkich miejsc nie przywiozłem zdjęć
I gdziekolwiek bym był, to chce już wracać dziś
Mam to gdzieś, mam to gdzieś, mam to gdzieś
Mam to gdzieś, gdy nie ma cię  D

Czuje tak jakbym spal i gubił się, rozpuszczał we mgle  h G D h G D

Tak nic nie bawi mnie, już osiągam ten dziwny stan  D h G D A G
Wiesz, przypomniałem sobie, ze znów tu jestem sam nie ma was

Pierwszy raz

Pierwszy raz

Wykonawca : Myslovitz
wstęp:  A C e G6 /4x

Pierwszy raz zobaczył co to miłość  A C e G6
W upalna noc we snie
Gdy ujrzał ja cos nagle się zmieniło
Doznany szok poruszył nim

Całował wciąż jej smukła długa szyje
Przenikał go cudowny dreszcz
Odeszła w dal i wszystko się skończyło
Pozostał mu miłości smak

Ref:
   Jak mam kochać kiedy ty jesteś i zaraz znikasz 
   Jak mam kochać kiedy ty 

Przywracał wciąż przerwane tamte chwile
Zasypiał tak i budził się
Przerwany sen jej obraz w nocy mijał
Znikając jak ruchomy cel

Peggy Sue nie wyszla za mąż

Peggy Sue nie wyszla za mąż

Wykonawca : Myslovitz
h G D fis e G

Nawet gdybym upadł tak nisko  h G D
Ze prawie w szaleństwo  fis e G
Nawet gdyby moje miejsce było ciągle na zewnątrz  h G D fis e G

Nawet gdybym miał być prosty jak dębowe krzesło
Tylko wtedy dam sobie rade
Kiedy Ty będziesz ze mną

Ref. 
   Aaaaa Peggy Sue nie wyszła za mąż  C a e F
   Aaaaa Peggy Sue już nie mieszka tu  C a e F
   Więc bądź i przyjdź i pozwól na to bym mógł z tobą być  C G F
   Wiec bądź i przyjdź i pozwól na to bym mógł z tobą być  C G F


Nawet gdybym ślepy chciał podążać w ciemności
Tylko wtedy wyjdę do Słońca
Kiedy Ty pójdziesz ze mną tak naprawdę do końca

Nocnym pociągiem aż do końca świata

Nocnym pociągiem aż do końca świata

Wykonawca : Myslovitz
Komputera szmer i ekranu blask h D G
Tu realny świat nie ma żadnych szans e fis h
Czy to dziki sex czy to w piłkę gra
Tutaj przecież ma dużo lepszy smak niż tam

W internecie flirt hasło „Biały miś”
Bez wysiłku tak możesz być kim chcesz
Biały proszek znów dziś pomoże żyć
Nie ma jutra i nie będzie jutro też

Lecz czasem dziwny głos D
przed siebie każe biec A
I na powietrze wyjść fis
gdy pada deszcz G
Przed siebie ciągle biec
Aż do utraty tchu
Nie wracaj nigdy tu

Wciąż gadżetów stos zmienia życie swe
Powiedz teraz co chciałbyś zrobić z nim
Gdy zamienisz już rzeczywistość w sen
Nie odnajdziesz się
Nie odnajdzie ciebie nikt

Lecz czasem dziwny głos przed siebie każe biec
I na powietrze wyjść gdy pada deszcz
Przed siebie ciągle biec
Aż do utraty tchu
Nie wracaj nigdy tu 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...